sobota, 15 marca 2014

Rozdział 15

Perspektywa Carly - muzyka



- Banda dzieciaków! - odruchowo przymknęłam oczy. Zawsze tak robię, gdy ktoś na mnie krzyczy.
Ale tym razem to nie był byle jaki głos. Głos należał do przerażającego i wymagającego Ryan'a.
Musieliśmy bardzo go zdenerwować.
Siedzieliśmy przed nim na plaży, a on krążył wokół nas. Już było po treningu, który szczerze mówiąc był naszym najgorszym treningiem.
- Myślałem, że wyjazd do Los Angeles dobrze wam zrobi i wrócicie pełni sił - kontynuował swoje wywody - A wy jeszcze bardziej się rozleniwiliście. Za parę dni zawody grupowe. Grupowe! A ja nie mam przed sobą ani dobrych zawodników, ani zgranej grupy.
Auć. To niestety była prawda.
Poprawiłam wilgotne jeszcze włosy, spoglądając na Lou, który siedział koło mnie. Zaraz potem odwróciłam swój wzrok na Liam'a.
- Imprezy są dobre na zakolegowanie - powiedział nagle Payne.
Nie wiem, czy słońce za mocno świeci i Liam ma coś z głową, czy ten chłopak jest samobójcą. W końcu mówiąc takie rzeczy Ryan'owi na pewno musi być nim coś nie tak.
Trener przystanął w miejscu i w dość niepokojący sposób wciągnął powietrze. Chyba próbował się uspokoić.
Payne za to uśmiechnął się w jego stronę. Co z nim nie tak?!
- Liam chciał powiedzieć, że się poprawimy - wtrącił się nagle Zayn, patrząc na przyjaciela.
- Tak właśnie - poprawił się chłopak.
- Mam nadzieję - Ryan wyglądał na zdecydowanie spokojniejszego - Jak na razie Niall ciągle łapie słabe fale, Liam robi jakieś nieudane popisy na desce, Louis i Mia ciągle spadają, Zayn'a razi słońce, Harry nie łapie się większych fal, Carly cały czas jest rozkojarzona, a Vivian boi się wejść do wody - wyliczał, po kolei spoglądając na każdego z nas - Jak wy chcecie cokolwiek wygrać jak od rana do wieczora chodzicie na imprezy?
Spuściłam głowę i skupiłam swój wzrok na piasku. Ryan miał tyle racji.
Nie wiem kiedy ostatnio przyłożyłam się do treningu lub dobrze surfowałam. Nie przyjechałam przecież taki kawał drogi z Australii, żeby imprezować, skoro mogłam to robić tam.
- To nie koniec treningu - powiedział nagle Ryan, co nas zdziwiło - Pakujcie deski do mojego van'a i jedziemy.
Powoli podnieśliśmy się z piasku i podeszliśmy do budki po swoje rzeczy. Chłopcy zawiązali wszystkie deski na dachu auta.
Oparłam się o drzwiczki van'a, rozglądając po okolicy.
- Nieźle wymyślił, prawda? - Niall uśmiechnął się w moją stronę, ale kiedy zobaczył, że jestem dość rozkojarzona powtórzył - Ryan, wymyślił tą całą wycieczkę. Nieźle, prawda?
- Nie widzę w tym nic niezłego - skrzywiłam się na ponowną myśl o jakimś wyjeździe, jeszcze z naszym poważnym trenerem.
- On ma dobre pomysły - Horan przesunął się bliżej mnie, przez co mogłam czuć piękny zapach jego perfum - Jest świetnym surferem, trenerem i ponadto motywatorem. Może ta wycieczka coś da.
- Kto wie - wyruszyłam ramionami. Niall przez cały czas badał swoim wzrokiem moją twarz.
Nie wiem nawet na czym stoję, co do relacji między mną, a nim. W Los Angeles przesiedzieliśmy całą noc na korytarzy, tylko gadając, a i tak mogę śmiało przyznać, że to była jedna z milszych nocy, jakie przeżyłam. Niall jest typem chłopaka, który potrafi mnie rozśmieszyć, czasem nawet robi to nieświadomie. Lubię jak macha rękoma, gdy próbuje wytłumaczyć coś ekscytującego. Oprócz patrzenia na jego idealny wygląd interesuje mnie co ma do powiedzenia. To nieczęste u mnie, w relacji z chłopakami. Chyba, że Niall jest tylko dobrym przyjacielem...
Ale jak mam wytłumaczyć te przyjemne ciarki, gdy mnie dotyka lub motylki w brzuchu, podczas naszych pocałunków?
- Carls, wsiadaj - usłyszałam głos osoby, która przez większy czas zajmowała moje myśli. Niall wpuścił mnie w drzwiach.
Na szczęście udało mi się nie siadać obok niego. Przez jakiś czas powinnam chyba przystopować z tym, co jest między nami. To mnie rozprasza. O tym mówił Ryan.
W drodze do nie wiadomo dokąd siedziałam obok Vivian, koło której była oczywiście Mia i jej chłopak, na którego kolanach siedziała. W vanie nie było niestety tyle miejsca i ta dwójka musi mieścić się na jednym siedzeniu. Na przodzie, przy prowadzącym Ryan'ie są Harry i Niall, a po środku auta Louis i Liam. Olly nie pojechał z nami, w końcu on nie startuje w zawodach, a ta cała wycieczka jest w ramach treningu.
- No, jesteśmy - Ryan wysiadł z auta, a reszta zaraz za nim.
Trochę minęło, nim zorientowałam się w terenie.
Byliśmy na klifie, z którego mogłam obserwować niekończący się ocean. Wokół był jedynie szum morza, piski mew i zadowolone odgłosy moich przyjaciół. Oprócz nas nie było tu nikogo. Już wiem, gdzie zabrał nas Ryan.
- Quiet Sea - Zayn powiedział na głos, to, co każdemu z nas chodziło po głowie.
- Tak właśnie - Ryan popatrzył na każdego z nas - Quiet Sea, czyli wyjątkowa plaża, której położenie zna niewielu. Tylko wybrani surferzy.
Mimowolnie uśmiechnęłam się, ciągle patrząc na wodę, od której odbijało się słońce.
Często tato mówił nam o tym miejscu. Louis, odkąd tylko słuchał opowieści taty zawsze chciał tu przyjechać i samemu je znaleźć. Razem z mamą i tatą uważaliśmy jego pomysł za śmieszny. Nigdy nie sądziłam, że tu się znajdę.
- Chodźcie, tam jest dobra droga, żeby zejść na plaże - Ryan wyszedł na prowadzenie.
Każdy z nas wziął do rąk swoją deskę i poszedł za trenerem.

Cały dzień spędziliśmy na surfowaniu. Każdy z nas miał nawet dobry trening. Później chłopcy urządzili małe zawody między sobą, co skończyło się i tak klęską dla każdego z nich. Razem z dziewczynami siedziałyśmy na piasku i obgadywałyśmy ich, co jakiś czas głośno się śmiejąc. Powodowało to oczywiście zaciekawienie innych naszymi tematami rozmów. Na szczęście szybko ich zbywałyśmy.
Dawno nie spędziłam czasu w typowo dziewczęcym gronie. Była to naprawdę miła odmiana i nawet muszę przyznać, że potrzebowałam tego. Z chłopakiem nie da się porozmawiać dosłownie o wszystkim. Chyba Mia i Vivian stają mi się bliskie. Szczerze mówiąc nigdy nie sądziłam, że będę o nich myśleć jako o ewentualnych nowych przyjaciółkach.
Po tym jak Vivian poszła na górę klifu, a Mia postanowiła poszukać swojego chłopaka zostałam sama na piasku.
Nie wiem gdzie jest reszta. Harry i Liam poszli oglądać okolicę, Louis gadał z Ryan'em, ale teraz nie wiem gdzie oboje są. A Niall...
- Czemu siedzisz tak samotnie?
Niall właśnie koło mnie usiadł.
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami.
- Przyglądasz się naszym gołąbeczkom? - blondyn z uśmiechem spojrzał w stronę morza.
Mia właśnie skoczyła Zayn'owi na plecy, co wyglądało cholernie słodko.
- Są nierozłączni - uśmiechnęłam się, ciągle obserwując przyjaciół.
Niall podciągnął kolana bardziej do góry i oparł o nie swoje ręce.
- Zastanawiasz się czasem jak to jest?
- Jak to jest co?
- Jak to jest być kochanym przez osobę, którą się kocha.
To pytanie naprawdę mnie zdziwiło. Niall popatrzył na mnie swoimi niebieskimi tęczówkami, w których mogłam teraz dostrzec ciekawość i zastanowienie.
- Myślę, że to piękne - poprawiłam włosy i kątem oka spojrzałam na przyjaciela.
- Chciałbym spotkać osobę, której mógłbym w pełni zaufać. Dziewczynę, która sprawiałaby uśmiech na mojej twarzy - zauważyłam w jednym kąciku ust Niall'a pojawiający się dołeczek. Poczułam dziwne ciepło, rozchodzące się po całym moim ciele.
- Sądzisz, że kiedyś spotkamy taką osobę? - zapytałam nagle. Tym razem ja wyczekiwałam odpowiedzi od chłopaka.
Niall poruszył się na miejscu. Pomimo kąpieli nie stracił swojego pięknego zapachu, który teraz był trochę zmieszany z zapachem słonej wody.
- Na pewno - uśmiechnął się w moją stronę.
Przysunęłam się lekko do niego. Chłopak objął mnie ramieniem i przysunął do swojej klatki piersiowej.
Zamknęłam oczy wsłuchując się w szum morza, mewy, oddech i bicie serca Niall'a oraz śmiechy należące do Carter i Malik'a.
Nie powinnam tak bardzo przyzwyczajać się do jego obecności, jednak nie potrafię ignorować go. Jeszcze któreś z nas będzie cierpieć przez to co teraz między nami się dzieje. Czuję to.
Nie siedzieliśmy długo. Po jakimś czasie Zayn i Mia powiedzieli, że Ryan chce wracać. Niall poszedł szukać Lou, po lewej stronie plaży, więc ja skierowałam się na prawo.
Idąc już jakieś dobre pięć minut w końcu zobaczyłam sylwetkę jednego z moich przyjaciół. Burza loków od razu dała mi możliwość rozpoznać, że to Harry.
- Musimy wracać - kiedy byłam dość blisko Styles'a zwróciłam jego uwagę na moją osobę, odzywając się.
- Okej, śliczna - Harry odwrócił się w moją stronę, lekko uśmiechając.
Ostatnio był naprawdę dziwny. Szybko przechodził w stan od załamania, do radości. Jeszcze tak inaczej reagował na wspomnienie o zbliżających się mistrzostwach. Kiedyś widziałam w jego oczach pewność siebie, a teraz jest to zakłopotanie.
Styles podszedł do mnie, więc odwróciłam się w stronę drogi powrotnej. Nagle poczułam jak Harry chwyta mnie za nadgarstek.
- Daj mi czegoś spróbować - szepnął, nim pocałował mnie w usta.
Sama nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Nawet nie wiem czemu oddałam ten pocałunek. Może przez to, że usta Harry'ego były niesamowicie miękkie i przyjemne w połączeniu z moimi? Chłopak złapał mnie mocno za biodra, jakby nie chciał tego przerywać.
Odsunęłam się nagle od niego. Kiedy doszło do mnie co tak naprawdę się stało byłam w szoku.
- Dziękuję - Harry uśmiechnął się do mnie i zaczął wracać. Jak gdyby nigdy nic.
Stałam jeszcze przez parę sekund w bezruchu analizowałam sytuację, po czym dogoniłam Harry'ego, który w ogóle nie poruszył tego tematu. Wsiedliśmy do van'a. Wszyscy byli roześmiani i weseli, a ja zdezorientowana.

- Idziemy do 'Daisy'? - usłyszałam głos mojego brata, przez co na niego spojrzałam - Zayn dzwonił i się pytał. Ponoć wszyscy będą.
- Co 'Daisy'? - zdziwiłam się - A co z tym, co mówił Ryan o imprezach.
- Kto powiedział, że będziemy imprezować siostrzyczko? - Louis pokręcił głową - Idziemy tylko spędzić wspólny czas.
- No tak - westchnęłam.
- Naprawdę nie zamierzamy się uchlać Carls - Louis chyba czyta mi w myślach.
Chłopak popatrzył na mnie poważnym wzrokiem.
- Obiecaliśmy coś Ryan'owi - dodał - Wiesz, co on mi powiedział? Że wszyscy możemy surfować w Quiet Sea kiedy chcemy, jeśli nie zniszczymy tamtego miejsca i nie będziemy tam robić jakiś dzikich imprez.
- Chyba ci na tym zależy - zobaczyłam u Lou coś nowego. Zawsze dążył do celu. Jednak teraz poświęca się temu całkowicie. To naprawdę pozytywna zmiana.
- Może to dlatego, że w końcu byłem w Quiet Sea? - uśmiechnął się chłopięco - Może też z innych powodów.
- Nie wnikam.
Odeszłam parę kroków od brata i ubrałam na nogi czarne trampki. Louis miał już na nogach swoje granatowe vansy, więc od razu wyszliśmy z domku, zamykając go na klucz.
- A tak w ogóle to pamiętam co ty i rodzice sądziliście o moich planach związanych z Quiet Sea - zaczął mój brat, kiedy szliśmy w stronę baru - Nie sądziliście, że kiedyś tam będę.
- Uważaliśmy, że jesteś chory psychicznie - sprecyzowałam, na co Louis się zaśmiał.
Przy 'Daisy' byliśmy dość szybko. Weszliśmy do środka. Ludzie spojrzeli na nas, co mnie zdziwiło. Przetarłam swoją twarz, zastanawiając się, czy nic na niej nie mam. Potem poprawiłam też cały ubiór.
- Czemu oni się tak na nas patrzą? - szepnęłam do brata.
- Nie wiem - Louis wyglądał na tak samo zdziwionego - Ale jestem pewien, że patrzą tylko na ciebie.
To jest jeszcze bardziej dziwne.
Zobaczyłam w rogu baru blond włosy należące do Vivi. Od razu poszliśmy z Louis'em w tamtą stronę.
- Jak leci? - Louis przysiadł się obok Zayn'a. Byli tu jeszcze Mia i Niall.
- Dziś staramy się być praktycznie trzeźwi - przypomniała Mia z uśmiechem - Pamiętajcie.
- Praktycznie? - powtórzyła Vivian.
- Jedno piwo można wypić przecież - zaśmiał się Zayn.
Czwórka przyjaciół zaczęła się zastanawiać co zamówić.
- Co tam? - zwróciłam się z uśmiechem do Niall'a, który także ich nie słuchał. Tylko, że on był jakiś zamyślony.
- Nic - odparł chłodno - Idę coś zamówić.
Wstał z miejsca i tak po prostu sobie odszedł. A temu co?


Powinnam teraz napisać tysiąc razy przepraszam. Wiem, jak długo nie było rozdziału. Niestety marzec jest najgorszym miesiącem, mam dużo sprawdzianów, a jeszcze do tego wszystkiego nie zaliczyłam semestru z niemieckiego, co mnie trochę podłamało. Nie miałam weny, ale na szczęście wróciła :) Mam nadzieję, że rozdział się podobał.
- Co znaczył pocałunek Harry'ego i Carls?
- O co chodziło Niall'owi?
Komentować! Kocham Was <3 /Carls

Obserwatorzy